STRONA GŁÓWNA | WITAMY | KONIE MAŁOPOLSKIE | PSY | KRESOWE KLIMATY | OFERTA STADNINY
GALERIA FOTO |  KRESOWY ZAGOŃCZYK DONOSI |  OGNIEM I MIECHEM                                                                                          
Kresowy Zagończyk donosi


O stepowych widziadłach. 2010-12-21

Starym babom z Miączyna, które wielkie larum podniosły, goły tyłek niewieści widząc na naszej stronie, wyjaśniam, iż to nic dziwnego, że tropiciel, który po śladach wytrwale idzie, na jakoweś pośladki w końcu się natknie. Rzecz to w stepach zwyczajna, lecz kto nie obyty, jeno bałaganu narobić może.      
Pewien poczciwy i bogobojny jeździec, co na wschodnich rubieżach służbę dopiero zaczynał, a którego nazwiska wyjawić nie mogę, taką miał onegdaj w szczerym stepie przygodę. Jedzie sobie pośród traw wysokich, naraz patrzy, a tu goła baba plackiem leży i wszystkie cuda w słońcu praży. Ręce do góry podniósł, twarz obłąkana, oczy wytrzeszczone, wreszcie pognał na oślep. Aż tu pomyka cała chorągiew nasza. Krzyczymy, aby się zatrzymał. Ale gdzie tam! Nie słyszy, nie widzi, leci na nas, szyki miesza, przewraca ludzi i konie! Nagle ktoś krzyknął, że Tatarzy i cały oddział w rozsypkę poszedł. Dwa dni minęły, zanim do kupy ludzie się zeszli.
Zatem choć to adwent, godzi się goły tyłek niewieści ukazać na stronie, ponieważ tym sposobem adeptów kresowej sztuki jeździeckiej zaznajomić można z groźnym żywiołem, który w stepach się czai. Licho nie śpi nigdy, czyhając zwłaszcza w okresie przedświątecznym, czyli w adwencie właśnie lub Wielkim Poście.