STRONA GŁÓWNA | WITAMY | KONIE MAŁOPOLSKIE | PSY | KRESOWE KLIMATY | OFERTA STADNINY
GALERIA FOTO |  KRESOWY ZAGOŃCZYK DONOSI |  OGNIEM I MIECHEM                                                                                          
Ogniem i Miechem


Jako, że od naszego kowala, Jacka Styrny, dociera do nas wiele arcyciekawych zdjęć, postanowiliśmy złożyć z nich ilustrowaną historyjkę, inspirowaną "Trylogią" H.Sienkiewicza. Podkreślając fakt, iż główną rolę zawsze odgrywa kowal, dzieło szumnie zatytułowaliśmy "Ogniem i Miechem".





Oto przedstawiamy drugą odsłonę ilustrowanej powiastki, inspirowanej "Trylogią", gdzie nasz zacny kowal, Jacek Styrna, gra pierwszoplanową rolę.

Zdjęcia natury hipologicznej - Ula Dziurzyńska.
Fotografia chłodnej scenki rodzajowej - Michał Jankowski.
Scena wanienna - Rafał Walendowski (www.rafalwalendowski.com)
Scenariusz - Babka Onegdajka
Reżyseria - Kresowy Zagończyk.


Gnając przez śniegi, Bohun w końcu po rozum przyszedł i kobyle spocząć pozwolił. Wysmagany  wichrem, uświadomił sobie wreszcie, że skoro kniaziównę sam Ketling przyhołubił, to jechać tam już nie warto. Gładysz był bowiem z Ketlinga nad gładyszami, na którą spojrzał, tę miał, a praktyk to był w amorach znakomity! Poniechał więc Bohun zamorskiej wyprawy i w jednej chwili posmutniał okrutnie. 
Kobyła widząc smutki swego pana, wzruszyła się mocno i równie żałosną minę przybrała.

Tymczasem w Londynie zgoła inne panowały nastroje… A działo się tam goło i bardzo wesoło!
Kniaźówna Helena nie dość, że piękna, to jeszcze krwi zacnej była, bowiem jej ród od Rurykowicza się wywodził, przeto Ketling miał w niej wielkie upodobanie. Jako ludzki pan, nie zaniedbywał też Horpyny, która choć z prostego ludu pochodziła, niesłychane sztuczki znała, czym Ketlinga prędko sobie zjednała. Żył więc jakoby w haremie... 
To, co Ketling, na turecką modłę, z rzeczonymi kobietami wyrabiał, nikogo nie dziwiło, gdyż w Londynie nie takie rzeczy, z udziałem Polaków, się działy. Swego czasu głośno było zwłaszcza o amorach samego kanclerza koronnego, którego później wielkim niecnotą w całej Rzeczpospolitej obwołano.

Za radą słynnej szeptuchy z Czartorii, co na dobre i złe zamawiać umiała, Bohun lodowatej kąpieli w beczce zażył.
Wszak nie od dziś wiadomo, że w zimnej wodzie niejedno się podziewa... Przeto  Bohun wnet o amorach zapomniał i zupełnie odmieniony z beczki wyszedł. Choć starą kapustą, z lekka, czuć od niego było, wszyscy widzieli, że duch w niego wstąpił całkiem nowy.  



Koniec części II.