STRONA GŁÓWNA | WITAMY | KONIE MAŁOPOLSKIE | PSY | KRESOWE KLIMATY | OFERTA STADNINY
GALERIA FOTO |  KRESOWY ZAGOŃCZYK DONOSI |  OGNIEM I MIECHEM                                                                                          
Ogniem i Miechem


Jako, że od naszego kowala, Jacka Styrny, dociera do nas wiele arcyciekawych zdjęć, postanowiliśmy złożyć z nich ilustrowaną historyjkę, inspirowaną "Trylogią" H.Sienkiewicza. Podkreślając fakt, iż główną rolę zawsze odgrywa kowal, dzieło szumnie zatytułowaliśmy "Ogniem i Miechem".





Zapraszamy na czawrtą odsłonę "Ogniem i Miechem".

Zdjęcia – Tadeusz Budziński (1=afisz), Artur Pol (2,3), Sztabowe Archiwum Płk Dudka (4,5), Agnieszka Marcyniuk (6).
Fototechnika cyfrowa – Studio POLART – Artur Pol.
Scenariusz – Babka Onegdajka
Reżyseria – Kresowy Zagończyk


Za wstawiennictwem księżnej, książę pan przyjął Bohuna na służbę, oddając go pod komendę pułkownika Dudka, który lekką jazdą dowodził.

Bohun lepiej trafić nie mógł, albowiem pułkownik Dudek do najlepszych oficerów w książęcej dywizji należał.

Szalona to była głowa, ale junak przesławny.

W całej Rzeczpospolitej, po pałacach, dworach, nawet po chutorach, mawiano, że samemu Ketlingowi znakomitością w amorach dorównywał, zaś intymną dzikością przewyższał go o niebo.

Czasy, o których mowa, dziwne to były czasy. Połowa niewiast, z książęcych włości, do Londynu uciekła i gdyby nie pułkownik Dudek, wszystkie by wyjechały.
Ów rycerz powodzenie u niewiast miał niesłychane, przeto na Litwie Babiniczem go zwano niekiedy.   

Pod komendą pułkownika Dudka, Bohun na rozmaite przygody mógł liczyć śmiało. Bowiem tam, gdzie pojawiał się Dudek, wielka wojna się zaraz działa. A wielka wojna, to wielka sława, w skrytości serca tłumaczył sobie Bohun, który mołojeckiej sławy pragnął bardziej niż gołej kobiety.
Gdy więc padły rozkazy, aby ku Dzikim Polom ruszać,  Bohuna ogarnęło wielkie szczęście. 


Koniec części IV.