STRONA GŁÓWNA | WITAMY | KONIE MAŁOPOLSKIE | PSY | KRESOWE KLIMATY | OFERTA STADNINY
GALERIA FOTO |  KRESOWY ZAGOŃCZYK DONOSI |  OGNIEM I MIECHEM                                                                                          
Ogniem i Miechem


Jako, że od naszego kowala, Jacka Styrny, dociera do nas wiele arcyciekawych zdjęć, postanowiliśmy złożyć z nich ilustrowaną historyjkę, inspirowaną "Trylogią" H.Sienkiewicza. Podkreślając fakt, iż główną rolę zawsze odgrywa kowal, dzieło szumnie zatytułowaliśmy "Ogniem i Miechem".





Wracając do tematu "Ogniem i Miechem”, przyznać musimy, iż  z uwagi na rozmaite przeciwności losu bliscy byliśmy opublikowania komunikatu brutalnie oznajmiającego, że ogień niestety zgasł, a miech sparciał na amen. Ale nasz miech ma się całkiem dobrze, a że słomą nie palimy, jeno tęgą grabiną, ogień płonie po dawnemu! Zatem kontynuujemy rozpoczęte dzieło, prezentując piąty odcinek IV tomu ilustrowanej powiastki pt. "Ogniem i Miechem.”
Przypomnijmy, iż pułkownik Dudek oraz pan Studziński wyszedłszy z ciemnej otchłani Puszczy Sandomierskiej, docierają do Tarnogrodu, gdzie miejscowy karczmarz wykłada im swą wiedzę o strzygach. Tam też spotykają pana Styrnę, którego po drodze dotknęły liczne nieszczęścia. 
W karczmie rodzi się pomysł na okiełznanie przebiegłej strzygi Spardziochy i użycie jej przeciw nieprzyjaciołom. Za radą karczmarza rycerze wyruszją do krasnobrodzkiego klasztoru, ażeby w tej sprawie otrzymać pomoc od uczonych mnichów. 

Zapraszamy więc na "Klasztorne Rozmowy."

Winieta – Rafał Walendowski. (www.rafalwalendowski.com)
Zdjęcia – Jowita Kiciak - Kociak. 
Scenariusz – Babka Onegdajka.
Reżyseria – Kresowy Zagończyk, II Reżyser – Artur Pol.



– Szukamy zakonnika, co zielarstwem się para – wyznał na furcie pułkownik Dudek.
– U nas, panowie rycerze, każdy jeden to zielarz – odparł furtian.
– Widzisz braciszku, ten, którego szukamy, demony też bada rozmaite…
– Od demonów jest u nas ojciec Zaharczuk, ojciec Semeniuk, ojciec Bondarczuk…
– Nie, nie, nie… Ten nasz inaczej się zwie. Nie macie tu nikogo na „ski”? – sprecyzował Studziński.
– Na  „ski”?... – zamyślił się furtian. – Jest jeden, ale to nowicjusz... Zwie się Skiczuk. 

Brat Skiczuk rzeczywiście okazał się człekiem bardzo porządnym i z wielką chęcią odpowiadał na najtrudniejsze pytania, które strzyg dotyczyły. Choć młodziutki był jeszcze, wiedzę miał przeogromną, a rozum błyskotliwy nad wyraz.

– Tak, to prawda, trzymaliśmy tu strzygę, która prace przeróżne w polu czyniła. Głupia była, że aż sina, bo z prymitywnego klanu ród swój wiodła. Zwała się Hercheta…
– A zgrabna choć była? – zapytał Dudek.
– A gdzie tam zgrabna! Ni zgrabna, ni ładna, a mordę pszczoły miała – klarował braciszek. – Ale do roboty w polu czy w stajni nadawała się bardzo, bo silna jak diabli.
– A uciekać nie próbowała? – dociekał Studziński.
– Aby strzyga ludziom usługiwała, trzeba ją pierwej zaszachować. Wiedzieć musicie, waszmościowie, że strzygi po dwie dusze mają…  Gdy się je rozdzieli i jedną pod klucz zabierze, strzyga służyć jak pies będzie i wszystko uczyni, by duszę odzyskać.
– A z jedną duszą żyć nie może? – wciąż dociekał pan Zbigniew.
– Jeśli jedną duszę się ukatrupi, druga aby do pierwszej pełni żyć będzie. Gdy pełnia najdzie, tedy amen! A jeśli zabrana duszyczka żyje, tedy spod klucza w pełnię umyka, bo rady na to żadnej jeszcze nie ma, z tą drugą się łączy, no i strzyga łatwo uciec zdoła, jeśli luzem chodzi.
– Czyli w najlepszym razie jeno przez miesiąc służyć może – podsumował pan Dudek.
– Może służyć i dłużej, ale pilnować należy, by podczas pełni luzem toto nie łaziło, a gdy dusze się zejdą, znowu rozdzielać trzeba.
– A łatwo to uczynić?
– Niełatwo, panie pułkowniku, i mocno drogo... Mnóstwa ziół rzadkich oraz cennych odczynników ta sprawa wymaga.
– Ile? – zapytał Dudek.
– Dziesięć tysięcy za strzygę zwykłą, piętnaście za niezwykłą...
– A Spardziocha ile kosztować będzie? – ozwał się Studziński.
– Spardziocha?! – wytrzeszczył oczy braciszek. – Spardziocha? – powtórzył, niedowierzając.
– Przecie mówię, że Spardziocha.
– Spardziochę za darmo zrobię…
– A na Siczy byłeś ty kiedyś, braciszku? – zagaił nowicjusza pan Styrna.
– Tak, tak, ale najważniejsze, że za darmo ją zrobię… – odparł braciszek i posmutniał wielce. – Reszta  już nie ma żadnego znaczenia.

 

Koniec części V tomu IV